poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pierwsze wrażenia: Kenzen Robo Daimidaler

Bardzo rzadko trafiam na komedie, które mnieb bawią aż tak mocno, jak ta dzisiejsza. To trochę problematyczne, bo w sumie powinnam nie lubić czegoś, co jest seksistowskie i zawiera brzydkie mechy. Ale, no cóż, stało się.

Czy ktoś ma jakiś pomysł, co ta dziewczyna robi? Bardzo mnie to zastanawia.

Och łał, dzięki, Horrible, znowu zrobiliście hardsuby, kretyni.
Eniłej, zaczynamy sceną, jak Fajna Laska się prysznicuje, a potem wsiada do swojego robota i walczy z... no, czymśtam złym.

Robot jest brzydki, więc to złe niewiadomoco spuszcza mu manto, aż się pilotce hełm kruszy. Baj baj maszkaro.

Opening zdradza nam, o czym będzie to anime.

A oto główny bohater, typowy zboczuszek bez charakteru. Tak, główni bohaterowie anime dzielą się na ciapy bez osobowości i zboczków bez osobowości. Chyba tych drugich lubię bardziej, mniej mi przypominają mnie i bywają zabawni. Nie Podchodź Za Blisko zabawni.
W każdym razie nauczycielka próbuje go ochrzanić, że nie przestrzega regulaminu szkoły, ale on jest bardziej zajęty jej cyckami. Oto bohater, którego nie potrzebujemy, ale na niego zasłużyliśmy.

I tutaj następuje gag tak głupi, że ostro się śmiałam - otóż chłopak nie przestrzega regulaminu, bo nie nosi nakazanego mundurka, tylko ten czarny kostium łobuza z mangi. Bo to męskie, powiada. I chwyta nauczycielkę za cyce. I ucieka.

I, oczywiście, musi po drodze podedrzeć dziewczynom spódniczki, hehe.

Tymczasem w jakiejś tajnej bazie głos Takehito Koyasu wysyła tę oto cycatkę na misję. Misją jest szukanie potencjalnych pilotów mechów, no bo jak mają taką umieralność, jak lachon z początku, to nic dziwnego.

Następuje scena pościgu: nasz główny bohater leci podglądać majteczki (HAHAHA LOL ZBOCZUSZEK), a cycatka myśli, że przed nią ucieka.

Jednak gdy w końcu go dopada, nie ma czasu na rozmowę, bo znikąd wyskakują dziwne pingwinocosie, które ogony mają z przodu. łapiecie, ogony. I też chcą zwerbować naszego bohatera do swoich celów.

Chłopak okazuje się cieniasem i obrywa, ale okazuje się też, że ma supermoc - jak se pomaca, to świeci na różowo i kopie tyłki. Może o tym wiedział i dlatego łapał za wszystkie okoliczne cyce?

Oczywicie nasz bohater odmawia pilotowania mecha i wraca do domu, ale tam już buszują pingwinocosie. Gdy chłopak ucieka, wyciągają wielkiego robota znikąd i próbują go zabić.

Oczywiście cycatka pojawia się też znikąd, ratuje naszego bohatera, wyciąga robota spod ziemi (a taki ładny klombik tam był!) i każe mu pilotować.

No i okazuje się, że jedyny sposób na dopałerowanie robota to macanie. Hehe. Cycatka zgadza się ostatecznie być zmacaną Dla Dobra Ludzkości i dobry robot pokonuje złego robota. A potem nasz bohater dostaje kluczem francuskim w łeb, bo chciał macać dalej. Hehe, zboczek.

Nie wiem, czy te roboty mają takie same modele, czy to ten sam robot z początku. Ale jest brzydki. A maszyna przeciwników oczywiście wybucha. Koniec.

Podsumowanie:

Seksistowskie, durne, uwłaczające rozumowi i godności człowieka... I zaskakująco zabawne. Dla mnie, bo z opinii widzianych na internetach to chyba jestem w mniejszości. To chyba dobrze, że ludzie jeszcze mają standardy. Ja nie mam, w końcu oglądam anime.
Tak sekretnie liczę na to, że następne odcinki już nie bedą zabawne i porzucę tę serię tak szybko, jak ją zaczęłam.

POWIĄZANE