Cotygodniowy biuletyn kulturowy #8
W pracy dużo pracy, a w domu też dużo pracy bo przygotowywałam dla Was zapowiedzi. Więc mi się na biuletynie odbiło. Dobrze, że nie na zdrowiu! (Bo na nim odbiła się próba porzucenia słodyczy, tehe.) Ale w tym tygodniu już muszę, bo zanim zacznie się następny sezon, trzeba porozmawiać o kończącym się!Tak, to prawda, skończyły się dobre rzeczy, od teraz Biuletyny głównie o anime i mandze. Manga, anime, jaram się mangą, manga to moje życie, nic innego mnie nie interesuje, manga i anime są najlepsze! Poza Twoimi ulubionymi. Twoje ulubione są bezwartościowe.
Teekyuu 4 sezon
Opóźnienia z Teekyuu bolą, ale, z drugiej strony, mam wtedy więcej odcinków Teekyuu do obejrzenia! Poprzednie sezony wchłaniałam po czasie, na raz, więc tej wiosny czekanie wyjątkowo bolało. To jest jednak ten typ krótkometrażówki, gdzie najlepiej łyknąć całość. Dlatego z ulgą znalazłam, grzebiąc po Nyaa, godzinny wielki odcinek ze sklejonych pierwszych trzech sezonów. Jeśli chcecie poznać Teekyuu, możecie pobrać go tutaj!A jeśli chodzi o moje wrażenia z tego sezonu, to, cóż, to było solidne Teekyuu. Dostaliśmy czołówkę bazowaną na Wędrówce na Zachód, więc nie mogę się doczekać sierpnia, kiedy wyjdzie blurej i porobię odpowiednie screeny a może i gify (to taki żart że niby w Teekyuu jest animacja). Dostaliśmy Devilquarium, absolutne novum w postaci odcinka, który kontynuował fabułę poprzedniego, ale przede wszystkim dostaliśmy więcej Teekyuu, oraz obietnicę jeszcze większej ilości Teekyuu. MUJBORZE UWIELBIAM TEEKYUU.
Takamiya Nasuno Desu!
Spin-off Teekyuu, który zaczął się jako seria o bogatej Nasuno i młodszym bracie jednej z jej koleżanek, Youcie. W dziewiątym odcinku Youta się już nie pojawił i na koniec seria przekształciła się po prostu w więcej Teekyuu. Nie żeby się bardzo różniła przedtem. Cztery minuty tygodniowo Teekyuu zamiast dwóch? Poproszę!Mam ogromną nadzieję, że pozostałe dziewczyny też dostaną swoje spin-offy, zwłaszcza Marimo. Wielka, leworęczna, zboczona Kana Hanazawa to jest to!
Ninja Slayer 5-8
Mój tegosezonowy hatewatch. Piętnastominutowe odcinki Namiuchigiwa no Muromi-san pochłonęłam za szybko i zostałam z niedosytem. Dziesięciominutowe odcinki Ninja Slayera męczą tak mocno, że dziennie mogę oglądać najwyżej jeden. Ta seria to powiązane ze sobą luźno tematyką porąbanych ninjy skecze, tylko że to nawet nie, bo nie są zabawne. Są odcinki, które opowiadają o innych postaciach niż tytułowy bohater, do tego stopnia, że się on nawet nie pojawia, lub pojawia tylko na chwilę. Tak, Inferno Cop też był totalnie bez sensu i działy się tam zupełnie niezwiązane ze sobą rzeczy, ale jednak wszystko było zgrabne, zabawne i zaskakujące. Tutaj postacie są zbyt słabe żeby przejąć się ich ciężkim losem, ale chyba mamy się nimi przejąć, bo przecież nie pośmiać, skoro zupełnie nie ma tu humoru - może poza zabawnymi nazwami. Tak, wiem, że powinnam się śmiać z brania absurdalnych rzeczy na megapoważnie, ale to tutaj nie działa. Animacja jest taka sobie, ale jest, dopóki nie dochodzi do walk, bo wtedy trzeba przejść do ulubionego stylu Triggera z papierowymi lalkami, od czasu do czasu robiąc smaka ładniejszymi ujęciami, jak w odcinku ósmym. Ja wiem, że przypadkowe tekstury, cieniowanie dziwnymi kolorami, stockowe wybuchy i od czasu do czasu pojawiające się brzydkie kontury na pewno są celowe, ale nie wyglądają tak. Wyglądają bardzo na odwal. I nie przynoszą żadnej radości. Ninja Slayer miał dużo ciekawsze i zabawniejsze materiały promocyjne niż to, co prezentuje sobą sama seria. Nawet Vampire Holmes jest estetyczniejszy i bardziej konsekwentny w tym, co sobą prezentuje!Go! Princess Precure 1-19
Tak, oglądanie dwóch serii dla dzieci od Toei, Smile Precure i Disk Wars Avengers było niedostateczne, więc teraz oglądam dwie serie Precure naraz, no bo co w końcu kurczę blade. A miałam już więcej nie sięgać po Precury po Heartcatchu. Nie żałuję jednak - być może dlatego, że Smile jest dużo słabsze, więc obniżyło mi standardy, a być może dlatego, że GoPri jest naprawdę takie dobre.Oczywiście ma też wady: nadal wali plastikiem, mamy sporo typowo Toeiowych oszczędności, dziecinne uproszczenia typu "największym marzeniem pani kucharki jest dobrze odżywiać uczennice", źli ciągle atakują w ten sam sposób i podkopują siebie nawzajem, wszyscy wiedzą co chcą osiągnąć w życiu już w gimbazie, ale, damn, najważniejsze, że się świetnie bawię!
Pierwsze odcinki starych animo
Ponieważ to już połowa roku, zdecydowałam, że nadrobię wiedzę o tym, co dotychczas wyszło. Nie mam dostatecznie dużo siły, czasu, żartów i godności do robienia pełnych Pierwszych Wrażeń z każdego pierwszego odcinka, więc taka krótsza forma mi do głowy przyszła. Oto Opowieści o Pierwszych Odcinkach Bajek Z Zimy Na Przełomie Lat Dwa Tysiące Czternastego I Dwa Tysiące Piętnastego!Absolute Duo
Tak typowa adaptacja LN, że aż świszczy. Bogata szkoła dla dzieciaków z supermocami, główny bohater nie posiada charakteru, ma za to Tragiczną Przeszłość (zawierającą pożar i martwą kobietę) i wyjątkową moc, bo jako jedyny nie produkuje z powietrza broni, a tarczę. Dyrektorka szkoły jest gothic loli, a wychowawczyni to słodka idiotka z króliczymi uszami. A, no i jeszcze jest skandynawski klon Rei Ayanami, oczywiście zafascynowany naszym bohaterem i "tymczasowo" partnerujący mu w zajęciach i w jednym pokoju. Przynajmniej spod prysznica wychodzi nie naga, a w luźnej, zsuwającej się koszuli!Brzydkie to i toporne, a humor lamerski, ale przynajmniej infodumpy nie bolały, bo zamiast gadania zawierały też trochę wizualiów i zostały podane w strawnych dawkach. Czołówka zawiera prawdziwą animację nawet z rozmazywaniem, a ending jest śliczny, ale to pomiędzy nimi to strata czasu.
Assassination Classroom
O rety, ależ ten Korosensei jest uroczy i słodziutki!Jednocześnie jest też złym potworem, który wysadził większość Księżyca, a teraz obiecuje, że za rok zrobi to samo z Ziemią, jeśli klasa, którą uczy, go nie zabije. Ale jest naprawdę fajnym nauczycielem i kochanym mackowym potworkiem!
Na początku myślałam, że główny bohater to dziewczyna w spodniach, nie rozumiem, czemu jest aż tak zniewieściały. Okej, drobne ciało, wysoki głos i ładna buzia, zdarza się, ale czemu jeszcze czesze włosy w te dziwne kiteczki? Poza jak zwykle beznadziejną jakością ripa z Funimation to jednak mój jedyny problem z tą bajką. Humor do mnie trafia, a zagrożenie wydaje się prawdziwe właśnie dzięki temu, że Korosensei jest taki zabawny i niepoważny - zupełnie nie myśli jak człowiek, więc faktycznie jest niebezpieczny. Nie dla uczniów, bo ma umowę z rządem, że żadnego nie skrzywdzi, a ich bronie też działają tylko na jego ciało, dla pozostałych te naboje to zwykłe kulki do airsofta.
To wszystko daje nam odległą perspektywę zagłady, a na razie bardzo przytulne warunki. I dzieciaki same to zauważają, że w sumie ten mackowy potwór to całkiem niezły nauczyciel!
Oczywiście to nadal anime o nastolatkach w szkole, więc jest trochę ocenowej dramy, albowiem klasa składa się z samych ciołków, mamy więc kolejną reinterpretację mitu Onizuki, czyli historii o problematycznych dzieciakach i ich niestandardowym nauczycielu. Będę oglądać dalej, tylko tym razem suby od FFF, bo one tak nie bolą w oczy.
Cute High Earth Defense Club LOVE!
NIE WIEM NAPRAWDĘ NIE WIEMZ jednej strony: lubię magical girls, chłopcy są sympatyczni, zwłaszcza ten z różowymi włosami i głosem Hazamy z Samurai Flamenco, Wombat słodziutki, no i pośmiałam się mocno.
Problem w tym, że śmiałam się głównie z zażenowania, odcinek jest zupełnie niepotrzebnie przegadany, a metafora jedzeniowa tak przeforsowana, że skojarzyło mi się z niedawno czytanym rozdziałem Tomie, gdzie facetowi nie starczyło ją zamordować, wziął młotek i jeszcze ubił ciało na mielone. Ha, też umiem w metafory! Wszystko co tu się dzieje to typowy pierwszy odcinek magical girls animu, a jedyna różnica to płeć bohaterów. No, w Precurach zazwyczaj każda bohaterka dostaje własny odcinek zanim się przemieni, więc tutaj upchnęli to w jednym, a nie pięciu jak w Smile Precure, przynajmniej tyle.
Moim największym problemem z tym anime jest to, że tak naprawdę wcale nie jest zabawne. To ten typ humoru, którego najbardziej nie lubię, a który na TVTropes nazywają Lampshade Hanging. Z grubsza polega to na tym, że korzystamy z jakiejś kliszy, ale mówimy przy tym, że to znana klisza, więc że niby jesteśmy tacy meta i samoświadomi, takie puszczanie oczka. Tylko że to nadal jest podążanie za najbardziej wyświechtanymi kliszami, nieważne jak dużo się będzie przy tym gadać, a gadania w animu zawsze jest za dużo. Więc no, to, że bohater strzela serduszkami komentując, że właśnie strzela serduszkami wcale nie czyni tego strzelania serduszkami zabawniejszym. Może gdyby to było coś faktycznie zaskakującego, jak Znienacka Dorayaki w Teekyuu albo niektóre komentarze Deadpoola, gdy pisze go dobry scenarzysta.
Bo może w sumie po prostu jednak całkiem prawdopodobne, że po prostu nie lubię anime o grupach chłopców. Sportówki oglądam tylko o dziewczynach. Free! mnie znudziło. Kimi to Boku również - a takie Yuyushiki czy Non Non Biyori łyknęłam z radością, ba, nawet mieszane płciowo Acchi Kocchi.
Stare Newsy
Na odwal będzie dziś, jak zresztą całe życie. I zaczniemy od złych rzeczy: Funimation zlicencjonowało aż trzynaście serii zaczynających się w tym sezonie. To oznacza, że jako Europejczycy nie dostaniemy szansy na danie pieniążków twórcom, jaką bardzo często oferuje nam Crunchyroll, oraz że ripy od HorribleSubs będą podłej jakości. A niechaj Cię, Funimation! Animator Expo będzie wyświetlane w wybranych kinach w Japonii. Tymczasem w większej ilości kin pojawi się kinówka Go! Princess Precure, nowatorsko podzielona na trzy części. Co oznacza, w zasadzie, trzy dodatkowe odcinki serii w warunkach kinowych. Teekyuu dostało przedstawienie teatralne, właśnie ogłoszono obsadę. Z tego wszystkiego mam jeden wniosek: czasem jednak lepiej być Japończykiem.Kinówka Love Live, co nikogo nie zaskakuje, nadal kosi kasę. Tymczasem produkcja przygód nowej ekipy trwa, już mają nazwę - Aqours ("aqua" + "ours"), a premiera ich pierwszego singla jest zapowiedziana na październik. Natomiast jeśli chodzi o starą ekipę, budynek, w którym w serialu mieszka Nico Yazawa ma zostać zburzony, ponieważ nie przeszedł testów odporności na trzęsienie ziemi. Tak, to nie jest fabuła z mangi, to prawdziwe życie, tak się kończy wrzucanie do swoich bajek prawdziwych miejsc, Nico nie dość, że biedna i z licznym rodzeństwem, niedługo zostanie bezdomna. Śmieję się od dwóch dni.
Animu adaptacja trzeciej części Jojo wreszcie się zakończyła, płaczem nowicjuszy nieznających mangi i narzekających, że nie było w ostatnim odcinku zapowiedzi dalszych adaptacji. Tymczasem wieści dotarły też do Weird Ala Yankovica, który zapostował fragment o tym jak Jotaro i Joseph o nim rozmawiają na swoim Instagramie. All Stars Battle nawet pomimo wydania po kosztach sprzedało się na Zgniłym Zachodzie beznadziejnie, więc Eyes of Heaven pewnie się nie doczekamy, ale i tak można obejrzeć nowy trailer, w którym Rohan, nadal głosem Kamiyana, opowiada o grywalnych postaciach. Yukako i Speedwagon wreszcie w czymś grywalni! Odnośnie niekończących się rzeczy, trzeci sezon UtaPri zakończył się obietnicą kolejnego, o którym jeszcze nic nie wiadomo. To byłby pierwszy znany mi raz gdy anime o pełnometrażowych odcinkach dostaje czwartą serię! A ja nadal tylko pierwszą obejrzałam.
Gust zapowiedział nowego Ateliera, Sophie no Atelier! Cieszę się, chociaż nadal czekam na jakiś zbiorczy artbook z poprzedniej trylogii, z pracami Hidari. A pierwszy teaser na razie tak naprawdę nic nie pokazuje. Innym artbookiem który bym chciała jest ten świętujący jakąś komórkową karciankę, ale z motywem Trzech Królestw i z pracami między innymi Yoshitaki Amano czy Tsuyoshiego Nagano. Ale życie jest też pełne rozczarowań, to co ostatecznie wyszło z Miraculous Ladybug bardzo mocno mnie zasmuca. Dla porównania: tak wszystko wyglądało gdy animowało Toei. Tak, to CG jest płynne, ale designy stały się przeciętne, piosenka jest absolutnie durna, a i reżyseria straciła sporo finezji, a przecież też nie była specjalnie subtelna.