wtorek, 14 lipca 2015

Pierwsze wrażenia: Gate: Thus the JSDF Fought There!

Ile znacie anime, w których policja lub wojsko naprawdę coś robią, a nie służą jako mięso armatnie dla dzieciaka z supermocami lub idioci w tle dla dzieciaka-geniusza? Bo ja to niewiele. Mimo że mój ukochany dziadek był żołnierzem, daleka jestem od gloryfikacji armii, ale irytuje mnie też gdy w fikcji przedstawia się ją zawsze jako pełną niekompetentnych i/lub skorumpowanych idiotów - no heloł, oni przeszli treningi i szkolenia, jasne, że nie poradzą na lasery z oczu, ale przynajmniej dajcie im ewakuować cywili!

 Ta bajka jest o tym, jakie japońskie wojsko jest świetne i jak wymiata. O, przepraszam, siły samoobrony, wyrzekamy się wojny, ale tej z ludźmi, orków z innego wymiaru będziemy klepać, hehe. I elfki też, po tyłku.


Oto nasz główny bohater, ma głos Junichiego Suwabe (ale w wersji "idiota" a nie "podrywacz", więc meh), a jego jedyną cechą charakteru jest to, że jest otaku. Ale tu mamy novum, bo nie dość, że nie jest nastolatkiem, lecz ma 33 lata, to jeszcze zamiast wysysać kasę na figurki od rodziców/rodzeństwa/innych litościwych ludzi, pracuje na swoje hobby!!!111 REWOLUCJA W ANIMO!

A tutaj mamy kolejny ważny komentarz dotyczący współczesnego świata, tym razem na temat rynku gier mobilnych i tego, jakim złem są mikrotransakcje.

Otóż nasz bohater jadąc na jakiś doujinowy event grał sobie w jakieś zabijanie fantasy potworków (wiecie, taki hehe foreshadowing, bo zaraz będzie to robił naprawdę), gdy wtem jego postać nie może się nawet ruszyć, bo nie zapłacił pieniążka!

 Tymczasem ludzie sobie spokojnie chodzą po ulicy, ale w tle subtelnie gra złowieszcza muzyka i wiemy, że Zaraz Coś Się Stanie.

Ale w tym czasie nasz bohater zdąży jeszcze się zagapić i wyrżnąć o słup i mieć zwidy trzech moe bohaterek, które widzieliśmy u góry, a które dołączą do niego w następnych odcinkach. Ale żeby rankingi były odpowiednie trzeba je pokazać już teraz, no bo to w końcu adaptacja light novel, więc nikogo nie obchodzi facet, dawać panienki!

Brama się materializuje do końca, ludzie się gapią, z bramy wychodzi jakieś fantasy-średniowiecznie wyglądające wojsko i nawet smoki wylatują i wszystko zaczyna atakować cywili, a ci w popłochu uciekają.

Nasz bohater jest przerażony, bo to całe zamieszanie jeszcze spowoduje odwołanie imprezy!

Ale to tylko taki słaby żarcioch, bo jak przychodzi co do czego to i kobietę uratuje, i wrogiego żołnierza zarżnie...

...i policji powie co mają robić...

Tymczasem dowódcy najeźdźców ucinają sobie pogawędkę w czystym japońskim i ja jestem like WTF A TO NIE MOGLIŚCIE NAJPIERW WYSŁAĆ JAKIEGOŚ POSŁA, POGADAĆ?!

Tymczasem wreszcie nadlatuje Wspaniałe Wojsko i rozwala najeźdźców w kilka minut. YAY!

A nasz bohater na dokładkę pomaga jeszcze tamtej dziewczynce co to się wcześniej na bramę gapiła. Ja tam bym nie szła z miłym panem który nie ma zębów, no ale mojego miasta nie zaatakowały rzymskie legiony.

Kilka dni później nasz bohater dostaje odznaczenie za bohaterską postawę podczas tamtego ataku i wtedy się dowiadujemy, że jest OFICEREM a nawet ŻOŁNIERZEM.

To wszystko jednak bardzo go dotyka, bo nie dość, że odwołali mu imprezę i nie kupił żadnego rysowanego porno, to jeszcze roboty nawał i nieautoryzowani ludzie go zagadują. Gdyby był kobietą, to już by była mizoginia!

 Ale zaraz potem okazuje się, że gadatliwy żołnierz również jest otaku i udało mu się być na tamtym evencie, więc nasz bohater próbuje się zaprzyjaźnić i mamy heheszkowy żarcik że niby nowy kolega i jeszcze jakiś obserwator z boku myślą, że nasz bohater to gej, śmieszne, śmieszne.

Parę miesięcy później premier przemawia, że trzeba się wybrać na drugą stronę i wybadać co i jak i w razie czego wklepać komu trzeba...

...a i prezydent USA mówi, jak to bardzo chce pomóc i fokle.

Więc Japończycy wysyłają swoje wojsko, w tym, oczywiście, naszego bohatera i jego kumpla, w czołgach i tych takich opancerzonych samochodach co wyglądają jak półsamochód półczołg.

Po drugiej stronie panuje mrok...

... ale oto wstaje słońce i prawdopodobnie zaraz będziemy mieć regularną bitwę!

Tymczasem jednak ending, a w nim: RÓŻOWY DŹIP

PODSUMOWANIE

Chciałam lubić tę bajkę, bo dorosły bohater, bo Suwabe, bo wojsko BEZ mechów za to w mundurach... Ale rety, jakie to wszystko jest nieciekawe! Humoru za grosz, bo te parę żarciochów że hehe bohater tak bardzo otaku to widziałam już milion razy i lepiej, drama słaba bo nie znam tej dziewczynki więc nie przejmuję się, że ktoś jej zginął, bo wiele osób zostało zabitych, na czołgi wiem, że przynajmniej jeden kolo na Tanuki będzie fapał, a na laski - goście i na IRCu i na Twitterze, ale mnie ani jedno ani drugie wizualnie nie zainteresowało. Nie lubię takich niedorzecznych pomysłów przedstawionych w tak poważny sposób.
Wolę wrócić do Outbreak Company, tam i prawdziwa komedia była i dziewczyny naprawdę ładne.

POWIĄZANE